sobota, 22 lutego 2014

#36

- No co? - Zapytałam szatyna Po czym ruszyłam w stronę drzwi. 
- Niall poczekaj! - Krzyczałam, ale on się nie zatrzymał. Szłam pośpiesznie zanim korytarzem. Po chwili weszłam za nim do jego pokoju. Byłam na niego wkurwiona. Może dla tego, że mi nie powiedział co to za goście? Nie wiem. Trzasnęłam drzwiami i patrzyłam na blondyna. On położył się na łóżku, rękami podpierając głowę. Popatrzyłam na niego, a raczej na jego posiniaczoną i pokaleczoną nagą klatę pełną tatuaży. Podeszłam do niego na palcach i usiadłam na nim okrakiem. Patrzył mi prosto w oczy. Wszystko już jest dobrze - Jego głos rozbrzmiewał w mojej głowie. 
- Niall... - Zaczęłam cicho. Muszę się dowiedzieć kim są ci ludzie. Boje się ich. Boje się o Lou i o Nialla.... 
- hm? - Zapytał z grymasem. Nie lubi widocznie kiedy zadaje pytania. Ale ja nie lubię, kiedy on jest tajemniczy... 
- Kim byli ci ludzie? - Zapytałam patrząc w jego oczy.Czekałam na odpowiedź.

- Nie musisz wiedzieć. - Znów mnie spławia. Jestem taka zła! A co jak ci ludzie coś mu zrobią? pod wpływem gniewu wbiłam delikatnie paznokcie w jego krwawe rany na klatce piersiowej. Dlaczego on mi nie chce powiedzieć? Może zrobił coś głupiego? Może... nie wiem zdradził mnie z dziewczyną jednego z nich, a teraz się nie chcę przyznać? A może zwyczajnie mi nie ufa? Albo już mnie nie kocha? 

Wzdrygnęłam się, kiedy usłyszałam cichy jęk i poczułam jego ręce na moich nadgarstkach. Widocznie mój dotyk sprawiał mu ból. Nie dziwie się w sumie. Cała się trzęsłam. Nurtujące pytania nie dawały mi spokoju. Bałam się... A może to znajomi Nathana?! Może on boi się sam zmierzyć z Niallem i wysyła ludzi?! ale w sumie to by nie miało sensu. 

- Kochanie nie bój się. - Usłyszałam delikatny głos blondyna. - Oni nam nic nie zrobią. Jest dobrze. - Denerwowało mnie, kiedy w najgorszych chwilach on mówi, że jest dobrze. Niall jest tak strasznie nie dojrzały i nieodpowiedzialny. 
- Wyprowadźmy się. - Rzuciłam. To dobry pomysł. Zostawić Nathana, Dawida, tamtych dwóch i wszystkie inne problemy... 
- To nic nie da. - Położył ręce na mojej szyi, przyciągnął mnie bliżej i pocałował w kącik ust. Jestem zmęczona tym wszystkim. Tymi myślami... Rzeczywistościom. 
- Boli cię coś? - Zapytałam blondyna. Jeszcze raz spojrzałam na jego brzuch i klatkę piersiową. Wygląda strasznie. Taki posiniaczony i pobity. Zamknęłam na chwilę oczy i spuściłam głowę. Za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Wtuliłam się w Nialla i ziewnęłam. Słyszałam szybsze bicie jego serca. Co jakiś czas jego klatka piersiowa z trudem unosiła się do góry i opadała. Ja także oddychałam z trudem. Poczułam pojedynczą łzę kapiącą na tors Nialla. 
- Nie płacz kochanie. - Powiedział niemal natychmiast. - Będzie dobrze. - Chciał mnie pocieszyć.  Ja wiem, że nie będzie. Nic nie odpowiedziałam, tylko zamknęłam oczy i odleciałam do krainy morfeusza. 

- witaj piękna. - Powiedział Zayn, kiedy otworzyłam drzwi. Nikogo nie było w domu.
-Zayn jesteś kompletnie pijany! - Wydarłam się. 
- Zamknij się kurwa. ! - chwiejnym krokiem ruszył w moją stroną, ale ja uciekłam. Wiedziałam, czego chce, ale nie jestem pierwszą lepszą kurwą, z którą może się ruchać od tak. 
- Wracaj tu szmato! - Jego męski głos bełkot rozległ się po mieszkaniu. Po mieszkaniu moim i Nialla. Czym prędzej pobiegłam do łazienki, zamykając za sobą drzwi na klucz. - kurwa- przeklnęłam w myślach. Oddychałam głośno modląc się, aby ten ' potwór ' mnie nie znalazł. Zamarłam, kiedy drzwi z hukiem zostały wyważone. To mój koniec. 
- Tu się kurwo schowałaś.! - Krzyknął i podszedł do mnie.
- Nie jestem kurwą.! - Odwzajemniłam jego ton. Chciałam go uderzyć, ale on tylko złapał mnie za nadgarstek i pchnął na ziemie, przez co upadłam na kolana. Syknęłam kiedy naga skóra moich nóg zetknęła się z kafelkami na podłodze. Zayn po pijanemu nie mógł poradzić sobie z rozporkiem. Na moje  szczęście. Wstałam i ignorując bolące kolana zaczęłam biec w stronę drzwi. Mulat jednak złapał mnie za włosy i pociągnął w tył. 
- Au.! - A moich ust wydobył się cichy pisk. - Zostaw mnie popierdoleńcu! - Krzyknęłam kiedy stałam z nim twarzą w twarz. Patrzył mi w oczy, ale po chwili podniósł rękę i nim się spostrzegłam mój policzek bardzo bolał. Uderzył mnie? Z moich oczu zaczęły wypływać strumienie łez. Byłam wkurwiona, a za razem zrozpaczona. Jednak to pierwsze uczucie wzięło nade mną górę i nie postrzeżenie uderzyłam Malika w brzuch. Złapał się za bolące miejsce, ale biorąc pod uwagę moją siłę nie bolało go za bardzo. 
- Teraz dostaniesz za swoje, Szmato.! - Krzyknął i znów pchnął mnie na kolana. Tym razem szybko zdjął spodnie i bokserki. Wsadził mi swojego penisa do buzi. Dławiłam się nim, a po moich mokrych już policzkach zaczęło spływać jeszcze więcej gorzkich łez. Nie ruszałam głową, co go wkurwiło. Sam złapał mnie za włosy i zaczął mocno pchać w przód. Teraz wręcz dusiłam się. Ciągnęło mnie na wymioty. Nie, nie dla tego, że miałam kutasa w buzi*. Dla tego, że miałam JEGO kutasa w buzi. Najbardziej jednak boli mnie myśl,  że mnie uderzył. I to w twarz... Przyjaciel najlepszy przyjaciel mojego ukochanego uderzył mnie w twarz a teraz mnie gwałci... Jest źle. 
Kiedy już skończył molestować moje usta rozebrał się i ze mną, z trudem ale zrobił to samo. Popatrzyłam mu w oczy. To nie Zayn. To ta maska Bad Boy'a którą zawsze na siebie nakłada. Chociaż tego nie widać, Zayn jest kochanym chłopcem.... Chyba, że  w grę wchodzą  alkohol albo opinia innych. 
Z zamyśleń wyrwał mnie ból, który rozlał się po dolnych partiach mojego ciała.
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA.! - Krzyczałam. Łzy po moich policzkach lały się strumieniami. Moje krzyki nie ustępowały, wręcz z każda chwilą przybierały na sile. 
- Zayn boli! - krzyczałam - Zwolnij! Proszę! - Odlatywałam. 
- Masz za swoje dziwko! - Powiedział i przyśpieszył jeszcze bardziej. 
- Proszę...- Wyszeptałam. Reakcja Zayna była przeciwna, do tej w moich myślach. Ponownie mnie uderzył.
- Powiedziałem, że nie, to nie!- Krzyczał głośniej. Zacisnęłam mocno oczy, a strach zmieszany z bólem mnie sparaliżował.  
- Caroline! - Usłyszałam nagle wołanie Nialla. Jestem uratowana! - Caroline! - powtórzył. Nie mogłam nic powiedzieć. Po prostu mój mózg stracił kontrole nad moim ciałem. Nie wiem, czy to z bólu, fizycznego, czy psychicznego, czy przez coś innego. Słyszałam tylko bieganie po mieszkaniu i otwieranie drzwi. Tutaj Niall! Ratuj! Nagle usłyszałam donośne skrzypienie drzwi i ... 

- Caroline! - Usłyszałam Nialla i delikatnie otworzyłam oczy. 
- Hmm? - Zapytałam zaspana. W pokoju świeciła się tylko jedna żarówka. 
- Krzyczałaś. Miałaś koszmar. - Powiedział troskliwym głosem Niall i słodko pocałował mnie w czoło. Szybko dotknęłam mojego policzka, który przed sekundą palił. nic mi nie było, poza potem spływającym po mojej szyi. Uf ! To był tylko sen! ...

***

W ostatnich rozdziałach było mało seksu, musiałam jebnąć jakieś +18. 
Mam nadzieje, że ktoś czyta.
Zayn taki bad boy *O*
Lubicie Zaroline? Lub Cayna? Czy jednak stary dobru Niaroline/Call forever? 
Take Care xx <3

piątek, 14 lutego 2014

#35


Włóczyłam się po korytarzu szkolnym czekając na dzwonek na lekcje. Po przerwie mieliśmy fizykę. Wreszcie będę mogła pogadać z Danielle.

- Hej Dani! - krzyknęłam doganiając koleżankę wchodząc do klasy.
- Hmm? - Powiedziała. Na jej twarzy widniał wielki uśmiech w kształcie banana.
- Co z Liamem ?! - Dopytywałam przyjaciółkę a ona tylko się głupio uśmiechała.
- jejku on jest cudowny! - Dodała po chwili.
- Serio? - Patrzyłam na nią. Sarkazm miałam wypisany na twarzy. - Ciesze się twoim szczęściem.
- Panno Smith czy ja pani przeszkadzam? - Zapytała wkurwiona chemiczka. Znów czułam na sobie wzrok innych.
- Nie. - Odpowiedziałam żartobliwie.
- Oh to dobrze. - Odpowiedziała z ironią. - Więc może, abym ci jednak nie przeszkadzała opuścisz ta klasę? - Zapytała, a ja wzięłam wszystkie swoje rzeczy i po prostu wyszłam z klasy.
Kurwa Caroline co ty odpierdalasz?! Krzyczała moja podświadomość. Nie ważne i tak mam przejebane.
Usiadłam pod drzwiami i wyciągnęłam telefon. Popatrzyłam na wyświetlacz. 11.00 jeszcze 30 min do dzwonka. Kurwa.
Chwilę później drzwi otworzyły się, a w  nich zobaczyłam Nialla z plecakiem.
- Zrywasz się z lekcji? - Zapytałam zdziwiona.
- Nie. - Powiedział jakby to było oczywiste. - Wyrzuciła mnie. - Na jego twarzy był uśmiech. O co chodzi.
- Jak to? - Nie ukrywałam zdziwienia.
- Jak ty wyszłaś zapytała kto jeszcze chcę wyjść, a ja powiedziałem , że ja mogę. No i się wkurwiła i mnie wyrzuciła. - Powiedział a na jego twarzy widniał uśmiech.
- No więc... - Powiedziałam wstając, unosząc swoje ciało na palcach tak, że patrzyłam mu w oczy i przejechałam ręką po jego brzuchu, a on uniósł delikatnie moje ciało, owinął sobie moje nogi wokół pasa i przyparł mnie do ściany. Zaczął mnie namiętnie całować. 
- Niall tu są kamery. - Sapnęłam mu do ucha, a on nie odrywał się od mojej szyi. Rozglądałam się instynktownie po korytarzu. - Niall stop. - powiedziałam stanowczo odsuwając się od blondyna. Poparzył mi w oczy i zaczął ciągnąć mnie za rękę w przeciwną stronę. Jejku jak on  pędzi! Ledwo za nim nadążałam. Mijaliśmy kolejne klasy. Na szczęście każdy miał lekcje. 
Wpadliśmy jak nie normalni do męskiej łazienki. Od razu zostałam przyciśnięta do ściany. Usta Nialla delikatnie muskały moje. Za chwilę jednak przeniósł się na szyję. Czule pieścił i przygryzał wrażliwą skórę. Przejechał ręką po moim obojczyku. Po całym moim ciele przeszły dreszcze, a on uśmiechnął się. Znów zaczął mnie całować, po wyżej wspomnianym miejscu. Kiedy był już niedaleko piersi ... zadzwonił dzwonek.
- Kurwa jego mać by to wzięła. - Wyszeptał w moje usta i się w nie wpił. Trochę szkoda, że nie dokończyliśmy. Fajnie było. 

Reszta lekcji minęła mi spokojnie. Ostatnia lekcja strasznie się przeciągała, na moją niekorzyść. Historia. Zawsze miałam z niej słabe oceny. Nie każdego interesuje, co w wolnych chwilach robili przodkowie z 4 w. 
(czyt. Nuda ) 
Kiedy już doczekałam się przerwy ruszyłam w stronę mojej szafki, wzięłam potrzebne rzeczy  i ruszyłam w stronę szafki Nialla. ten się jeszcze gramolił, ale po chwili za rękę wyszliśmy ze szkoły. 

Przechodziliśmy z Niallem przez niezatłoczoną ulicę.
- Wiesz trener gadał ze mną o tym, że Zayn mógłby mi dawać korepetycje z boksu, karate itp.  - powiedziałam do blondyna patrząc na moje buty.
- Spoko. Serio aż taka słaba jesteś z W-f'u? - popatrzył na mnie pytająco. Mogłam poczuć jak się czerwienie. 
- No trochę. - Powiedziałam i uśmiechnęłam się nieśmiało.
- Zastanawia mnie tylko dla czego akurat Zayn. - bawiłam się moimi palcami. Głos Nialla był niepewny.
- No pewne dla tego, że on jest dobry w te... klocki. - Odpowiedziałam.
W pewnym momencie zobaczyłam 2 nie znajome sylwetki. Były oddalone o nas o.. czy ja wiem? 50 metrów? One.. one kogoś biły. Spojrzałam nieco niżej i zobaczyłam bladego chłopaka. Z jego warki i ogólnie twarzy leciała krew. 
- Niall widzisz? - krzyknęłam przerażona do blondyna. - musimy mu pomóc!- Zaczęłam ciągnąć Nialla w stronę zbirów, ale on się nie ruszył. 
- przestań. To nie nasza sprawa. - Powiedział. Jego ton był zmartwiony, tajemniczy. Patrzyłam przerażona w stronę mężczyzn. Stali tyłem do nas.Widziałam tylko, że są nieźle zbudowani. 
- Niall musimy coś zrobić! - krzyknęłam. Przerażona. Czasem mnie wkurwia tym, że ma na wszystko wyjebane. 
- Kurwa chodź. - powiedział i złapał mnie za rękę. Ja po chwili wyrwałam ją.  Zaczęłam iść w stronę sylwetek. Trochę się boje... Nie wiem, kim są te osoby i czy mogą mi coś zrobić. Spojrzałam przez ramię. Niall idzie za mną. Jest! Przeżyję! Mam nadzieje, że Niall nie da mnie skrzywdzić.
- Zostawcie go! - krzyknęłam kiedy byłam już na tyle blisko. Jeden z nich kopnął leżącego jeszcze raz po czym spojrzał w moją stronę. Zamarłam, kiedy jego ciemne oczy spotkały moje. Przyjrzałam się tym dwóm zbirom. Jeden z nich miał na sobie skórzana kurtkę i szare dresy. Na twarzy miał bliznę. Jego czarne włosy były w nieładzie. Drugi zaś miał na sobie niebieską bluzę i czarne rurki. Miał dłuższe , brązowe włosy. Miał chłopięcą urodę. Był wyższy od tego pierwszego. Oboje patrzyli na mnie lodowatym spojrzeniem. Górowali nade mną. Bałam się. 
- Nie wtrącaj się laleczko. - Powiedział po chwili ten drugi łapiąc mnie za policzki. Zbliżył twarz do mojej. Mogłam mu się lepiej przyjrzeć. Ale już po chwili zbliżył się bardziej. Był blisko. Zbyt blisko. Zbyt blisko! - chyba, że też chcesz oberwać. - dodał.
- Nie waż się tak do niej mówić. - usłyszałam głos Nialla za sobą.
- O a kogo my tutaj mamy... - powiedział ten niższy uśmiechając się dziwnie. Nie mogłam nic wyczytać z jego twarzy. - Niall Horan.. we własnej osobie. - Co? Oni się znają? O co tu kurwa chodzi?!
- Znacie się? - momentalnie spojrzenia wszystkich skierowane były w moją stronę. Znów czułam jak się rumienię. Nie lubię kiedy ktoś na mnie patrzy. 
- Caroline to długa historia. - powiedział Niall nie patrząc na mnie.Jego wzrok był skierowany w stronę tego Wyższego. Rzuciłam przelotne spojrzenie na leżącego na ziemi chłopaka. Był blady. Miał brązowe włosy i lazurowe oczy... Louis?!
- Louis?! - wydarłam się. O co kurwa chodzi?! Co on tu robi?! Czego oni go biją?! ~przez moją głowę przelatało tysiące pytań. Nie myśl, Caroline. Działaj! Ruszyłam w stronę Louisa. 
Chciałam do niego podbiec, ale ten wyższy chłopak owinął mnie rękami wokół brzucha. Zaczęłam się wyrywać, ale to gówno dało.
- Puść mnie idioto! - Darłam się, licząc, że to zadziała. I wiecie co? Nie zadziałało.
- A jak cię nie puszczę, to co? - Wyszeptał mi do ucha. 
- Dziewczyny w to nie mieszajcie. -  Powiedział Niall mrożąc ich spojrzeniem.
- Mówisz o niej? - Wysoki znowu złapał mnie za policzki. Boli!
- Au.. - ' Wtrąciłam się ' do rozmowy. 
- Zostaw ją! - krzyknął Niall i chciał się rzucić na niższego, ale on tylko kopnął go w brzuch. Niall upadł na ziemię i złapał się za bolące miejsce.
- Nie! - krzyknęłam i zaczęłam się jeszcze mocniej szarpać, ale to także było bez celowe. Niższy znowu kopnął Nialla w brzuch. Tym razem z ust blondyna poleciała krew. Spojrzenie niższego zatrzymało się na mnie. Po chwili zorientowałam się, że cała się trzęsę. Ze strachu? Chyba o Nialla. Poczułam ciepłą ciecz spływającą po moim policzku. Niall nadal leżał na ziemi, a ja nadal byłam w uścisku ciemnowłosego. Kiedy niższy był już blisko mnie usłyszeliśmy głos Nialla. 
- Zostawcie ją! - Powiedział resztkami sił zwijając się z bólu. Niższy odwrócił się i jeszcze raz zadał mu kopniaka w żebra.
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA PUŚĆ MNIE ! NIALL! POMOCY! AAAAAAAA.... - Darłam się na cały głos płacząc. Wyższy tylko zatkał mi usta ręką. 
- zostawcie Nialla... - Powiedziałam, kiedy odsłonił mi usta. 
- A co z tego będziemy mieć? - Zapytał Niższy. 
- M...Mnie. - Powiedziałam i spuściłam głowę. Moje łzy kapały na Air Max'y ciemnowłosego. 
- Kuszące. - Powiedział Niższe łapiąc mnie za podbródek i unosząc moją głowę. 
- Zaraz przyjdę. - Powiedział wyższy i oddał mnie niższemu. Ten trzymał mnie za nadgarstki. Stał tyłem do Nialla. Chwilę później Niall wstał... Ledwo, ale wstał, wziął pierwszy, lepszy duży kamień i uderzył zbira w głowę. Ten upadł i się za nią złapał. Jak na zawołanie, Ja, Niall i Louis zaczęliśmy biec w kierunku domu. 

- możecie mi powiedzieć kto to był ?! - Zapytałam Wydarłam  opatrując rany Louisa. Jeszcze trochę i by go zabili. 
- Tacy dwaj... nie ważne. - Powiedział Niall. Jezu on zawsze musi być taki tajemniczy?
- Jak to nie ważne?! - Krzyczałam. ONI PRAWIE ZABILI LOUISA!
- Mogli go zabić! Skąd ich znasz? Znacie?!- Krzyczałam
- Nie krzycz. Nie ważne. Już jest dobrze. - Powiedział Niall. 
- TAK MYŚLISZ?! POPATRZ NA LOUISA. CZY WEDŁUG CIEBIE JEST DOBRZE?! - CO ON SOBIE WYOBRAŻA?! 
- Kurwa Caroline zamknij się. - Powiedział wstając. Nie boisz się Caroline, nie boisz się, nie boisz się. 
- Nie! Nie zamknę się. Będę się drzeć ile mi się żywnie podoba!- Kontynuowałam, a ten przyparł mnie do  ściany. - Wiesz co?! Jesteś jebanym nie odpowiedzialnym i nie dojrzałym dzieciak.... - 
- ZAMKNIJ SIĘ! - Krzyknął głośniej ode mnie uderzając pięścią w ścianę za mną. - CAŁY CZAS TYLKO KTOŚ MNIE KRYTYKUJE! - Krzyczał głośniej . Jego oczy pociemniały. Nie boisz... Co ja pierdole ... Boje się.... Ze strachu po moim policzku popłynęło kilka łez... Na całym moim ciele poczułam dreszcze. Niall widocznie to zauważył, bo na jego twarzy pojawiło się poczucie winy. 
- Przepraszam. - Wyszeptałam cichutko bojąc się.  
- To ja przepraszam. - powiedział  i spuścił głowę. Odwrócił się i wyszedł z pokoju. Popatrzyłam w bok. Posiniaczony Louis oglądał to wszystko jak jakiś film sensacyjny... Żałosne. 

***

Jejku ten rodział jest taki ten xd Nawet ciekawy. Wiem , że ( ktokolwiek to czyta? ) Dluczo czekaliście, ale miałam sporo sprawdzianów w tym tygodni i no ten. Przepraszam. Kocham was. wesołych walentynek <3