Włóczyłam się po korytarzu szkolnym czekając na dzwonek na lekcje. Po przerwie mieliśmy fizykę. Wreszcie będę mogła pogadać z Danielle.
- Hej Dani! - krzyknęłam doganiając koleżankę wchodząc do klasy.
- Hmm? - Powiedziała. Na jej twarzy widniał wielki uśmiech w kształcie banana.
- Co z Liamem ?! - Dopytywałam przyjaciółkę a ona tylko się głupio uśmiechała.
- jejku on jest cudowny! - Dodała po chwili.
- Serio? - Patrzyłam na nią. Sarkazm miałam wypisany na twarzy. - Ciesze się twoim szczęściem.
- Panno Smith czy ja pani przeszkadzam? - Zapytała wkurwiona chemiczka. Znów czułam na sobie wzrok innych.
- Nie. - Odpowiedziałam żartobliwie.
- Oh to dobrze. - Odpowiedziała z ironią. - Więc może, abym ci jednak nie przeszkadzała opuścisz ta klasę? - Zapytała, a ja wzięłam wszystkie swoje rzeczy i po prostu wyszłam z klasy.
Kurwa Caroline co ty odpierdalasz?! Krzyczała moja podświadomość. Nie ważne i tak mam przejebane.
Usiadłam pod drzwiami i wyciągnęłam telefon. Popatrzyłam na wyświetlacz. 11.00 jeszcze 30 min do dzwonka. Kurwa.
Chwilę później drzwi otworzyły się, a w nich zobaczyłam Nialla z plecakiem.
- Zrywasz się z lekcji? - Zapytałam zdziwiona.
- Nie. - Powiedział jakby to było oczywiste. - Wyrzuciła mnie. - Na jego twarzy był uśmiech. O co chodzi.
- Jak to? - Nie ukrywałam zdziwienia.
- Jak ty wyszłaś zapytała kto jeszcze chcę wyjść, a ja powiedziałem , że ja mogę. No i się wkurwiła i mnie wyrzuciła. - Powiedział a na jego twarzy widniał uśmiech.
- No więc... - Powiedziałam wstając, unosząc swoje ciało na palcach tak, że patrzyłam mu w oczy i przejechałam ręką po jego brzuchu, a on uniósł delikatnie moje ciało, owinął sobie moje nogi wokół pasa i przyparł mnie do ściany. Zaczął mnie namiętnie całować.
- Niall tu są kamery. - Sapnęłam mu do ucha, a on nie odrywał się od mojej szyi. Rozglądałam się instynktownie po korytarzu. - Niall stop. - powiedziałam stanowczo odsuwając się od blondyna. Poparzył mi w oczy i zaczął ciągnąć mnie za rękę w przeciwną stronę. Jejku jak on pędzi! Ledwo za nim nadążałam. Mijaliśmy kolejne klasy. Na szczęście każdy miał lekcje.
Wpadliśmy jak nie normalni do męskiej łazienki. Od razu zostałam przyciśnięta do ściany. Usta Nialla delikatnie muskały moje. Za chwilę jednak przeniósł się na szyję. Czule pieścił i przygryzał wrażliwą skórę. Przejechał ręką po moim obojczyku. Po całym moim ciele przeszły dreszcze, a on uśmiechnął się. Znów zaczął mnie całować, po wyżej wspomnianym miejscu. Kiedy był już niedaleko piersi ... zadzwonił dzwonek.
- Kurwa jego mać by to wzięła. - Wyszeptał w moje usta i się w nie wpił. Trochę szkoda, że nie dokończyliśmy. Fajnie było.
Reszta lekcji minęła mi spokojnie. Ostatnia lekcja strasznie się przeciągała, na moją niekorzyść. Historia. Zawsze miałam z niej słabe oceny. Nie każdego interesuje, co w wolnych chwilach robili przodkowie z 4 w.
(czyt. Nuda )
Kiedy już doczekałam się przerwy ruszyłam w stronę mojej szafki, wzięłam potrzebne rzeczy i ruszyłam w stronę szafki Nialla. ten się jeszcze gramolił, ale po chwili za rękę wyszliśmy ze szkoły.
Przechodziliśmy z Niallem przez niezatłoczoną ulicę.
- Wiesz trener gadał ze mną o tym, że Zayn mógłby mi dawać korepetycje z boksu, karate itp. - powiedziałam do blondyna patrząc na moje buty.
- Spoko. Serio aż taka słaba jesteś z W-f'u? - popatrzył na mnie pytająco. Mogłam poczuć jak się czerwienie.
- No trochę. - Powiedziałam i uśmiechnęłam się nieśmiało.
- Zastanawia mnie tylko dla czego akurat Zayn. - bawiłam się moimi palcami. Głos Nialla był niepewny.
- No pewne dla tego, że on jest dobry w te... klocki. - Odpowiedziałam.
W pewnym momencie zobaczyłam 2 nie znajome sylwetki. Były oddalone o nas o.. czy ja wiem? 50 metrów? One.. one kogoś biły. Spojrzałam nieco niżej i zobaczyłam bladego chłopaka. Z jego warki i ogólnie twarzy leciała krew.
- Niall widzisz? - krzyknęłam przerażona do blondyna. - musimy mu pomóc!- Zaczęłam ciągnąć Nialla w stronę zbirów, ale on się nie ruszył.
- przestań. To nie nasza sprawa. - Powiedział. Jego ton był zmartwiony, tajemniczy. Patrzyłam przerażona w stronę mężczyzn. Stali tyłem do nas.Widziałam tylko, że są nieźle zbudowani.
- Niall musimy coś zrobić! - krzyknęłam. Przerażona. Czasem mnie wkurwia tym, że ma na wszystko wyjebane.
- Kurwa chodź. - powiedział i złapał mnie za rękę. Ja po chwili wyrwałam ją. Zaczęłam iść w stronę sylwetek. Trochę się boje... Nie wiem, kim są te osoby i czy mogą mi coś zrobić. Spojrzałam przez ramię. Niall idzie za mną. Jest! Przeżyję! Mam nadzieje, że Niall nie da mnie skrzywdzić.
- Zostawcie go! - krzyknęłam kiedy byłam już na tyle blisko. Jeden z nich kopnął leżącego jeszcze raz po czym spojrzał w moją stronę. Zamarłam, kiedy jego ciemne oczy spotkały moje. Przyjrzałam się tym dwóm zbirom. Jeden z nich miał na sobie skórzana kurtkę i szare dresy. Na twarzy miał bliznę. Jego czarne włosy były w nieładzie. Drugi zaś miał na sobie niebieską bluzę i czarne rurki. Miał dłuższe , brązowe włosy. Miał chłopięcą urodę. Był wyższy od tego pierwszego. Oboje patrzyli na mnie lodowatym spojrzeniem. Górowali nade mną. Bałam się.
- Nie wtrącaj się laleczko. - Powiedział po chwili ten drugi łapiąc mnie za policzki. Zbliżył twarz do mojej. Mogłam mu się lepiej przyjrzeć. Ale już po chwili zbliżył się bardziej. Był blisko. Zbyt blisko. Zbyt blisko! - chyba, że też chcesz oberwać. - dodał.
- Nie waż się tak do niej mówić. - usłyszałam głos Nialla za sobą.
- O a kogo my tutaj mamy... - powiedział ten niższy uśmiechając się dziwnie. Nie mogłam nic wyczytać z jego twarzy. - Niall Horan.. we własnej osobie. - Co? Oni się znają? O co tu kurwa chodzi?!
- Znacie się? - momentalnie spojrzenia wszystkich skierowane były w moją stronę. Znów czułam jak się rumienię. Nie lubię kiedy ktoś na mnie patrzy.
- Caroline to długa historia. - powiedział Niall nie patrząc na mnie.Jego wzrok był skierowany w stronę tego Wyższego. Rzuciłam przelotne spojrzenie na leżącego na ziemi chłopaka. Był blady. Miał brązowe włosy i lazurowe oczy... Louis?!
- Louis?! - wydarłam się. O co kurwa chodzi?! Co on tu robi?! Czego oni go biją?! ~przez moją głowę przelatało tysiące pytań. Nie myśl, Caroline. Działaj! Ruszyłam w stronę Louisa.
Chciałam do niego podbiec, ale ten wyższy chłopak owinął mnie rękami wokół brzucha. Zaczęłam się wyrywać, ale to gówno dało.
- Puść mnie idioto! - Darłam się, licząc, że to zadziała. I wiecie co? Nie zadziałało.
- A jak cię nie puszczę, to co? - Wyszeptał mi do ucha.
- Dziewczyny w to nie mieszajcie. - Powiedział Niall mrożąc ich spojrzeniem.
- Mówisz o niej? - Wysoki znowu złapał mnie za policzki. Boli!
- Au.. - ' Wtrąciłam się ' do rozmowy.
- Zostaw ją! - krzyknął Niall i chciał się rzucić na niższego, ale on tylko kopnął go w brzuch. Niall upadł na ziemię i złapał się za bolące miejsce.
- Nie! - krzyknęłam i zaczęłam się jeszcze mocniej szarpać, ale to także było bez celowe. Niższy znowu kopnął Nialla w brzuch. Tym razem z ust blondyna poleciała krew. Spojrzenie niższego zatrzymało się na mnie. Po chwili zorientowałam się, że cała się trzęsę. Ze strachu? Chyba o Nialla. Poczułam ciepłą ciecz spływającą po moim policzku. Niall nadal leżał na ziemi, a ja nadal byłam w uścisku ciemnowłosego. Kiedy niższy był już blisko mnie usłyszeliśmy głos Nialla.
- Zostawcie ją! - Powiedział resztkami sił zwijając się z bólu. Niższy odwrócił się i jeszcze raz zadał mu kopniaka w żebra.
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA PUŚĆ MNIE ! NIALL! POMOCY! AAAAAAAA.... - Darłam się na cały głos płacząc. Wyższy tylko zatkał mi usta ręką.
- zostawcie Nialla... - Powiedziałam, kiedy odsłonił mi usta.
- A co z tego będziemy mieć? - Zapytał Niższy.
- M...Mnie. - Powiedziałam i spuściłam głowę. Moje łzy kapały na Air Max'y ciemnowłosego.
- Kuszące. - Powiedział Niższe łapiąc mnie za podbródek i unosząc moją głowę.
- Zaraz przyjdę. - Powiedział wyższy i oddał mnie niższemu. Ten trzymał mnie za nadgarstki. Stał tyłem do Nialla. Chwilę później Niall wstał... Ledwo, ale wstał, wziął pierwszy, lepszy duży kamień i uderzył zbira w głowę. Ten upadł i się za nią złapał. Jak na zawołanie, Ja, Niall i Louis zaczęliśmy biec w kierunku domu.
- możecie mi powiedzieć kto to był ?! - Zapytałam Wydarłam opatrując rany Louisa. Jeszcze trochę i by go zabili.
- Tacy dwaj... nie ważne. - Powiedział Niall. Jezu on zawsze musi być taki tajemniczy?
- Jak to nie ważne?! - Krzyczałam. ONI PRAWIE ZABILI LOUISA!
- Mogli go zabić! Skąd ich znasz? Znacie?!- Krzyczałam
- Nie krzycz. Nie ważne. Już jest dobrze. - Powiedział Niall.
- TAK MYŚLISZ?! POPATRZ NA LOUISA. CZY WEDŁUG CIEBIE JEST DOBRZE?! - CO ON SOBIE WYOBRAŻA?!
- Kurwa Caroline zamknij się. - Powiedział wstając. Nie boisz się Caroline, nie boisz się, nie boisz się.
- Nie! Nie zamknę się. Będę się drzeć ile mi się żywnie podoba!- Kontynuowałam, a ten przyparł mnie do ściany. - Wiesz co?! Jesteś jebanym nie odpowiedzialnym i nie dojrzałym dzieciak.... -
- ZAMKNIJ SIĘ! - Krzyknął głośniej ode mnie uderzając pięścią w ścianę za mną. - CAŁY CZAS TYLKO KTOŚ MNIE KRYTYKUJE! - Krzyczał głośniej . Jego oczy pociemniały. Nie boisz... Co ja pierdole ... Boje się.... Ze strachu po moim policzku popłynęło kilka łez... Na całym moim ciele poczułam dreszcze. Niall widocznie to zauważył, bo na jego twarzy pojawiło się poczucie winy.
- Przepraszam. - Wyszeptałam cichutko bojąc się.
- To ja przepraszam. - powiedział i spuścił głowę. Odwrócił się i wyszedł z pokoju. Popatrzyłam w bok. Posiniaczony Louis oglądał to wszystko jak jakiś film sensacyjny... Żałosne.
***
Jejku ten rodział jest taki ten xd Nawet ciekawy. Wiem , że ( ktokolwiek to czyta? ) Dluczo czekaliście, ale miałam sporo sprawdzianów w tym tygodni i no ten. Przepraszam. Kocham was. wesołych walentynek <3
kocham czekam na next
OdpowiedzUsuń