czwartek, 3 października 2013

rozdział XV

weszłam do wanny z cieplutką wodą. brr nareszczie prywaość. siedziałamntak chwilę. gdy już się umyłam i ogarnęłam wyszłam z wanny i owinęłam się w ręcznik. świeżo umyte włosy przetarłam i zaplotłam w  ręcznik. wyszłam z łazienki i poszłam do pokoju Zayna. odłożyłam swoje rzeczy i poszłam do salonu, gdzie wszyscy siedzieli. no tak, za niedługo przyjeżdża ten Marcel, czy jak mu tam. ciekawe, czy będzie podobny do Hazzy. 

 - wejdź. - usłyszeliśmy głos Hazzy dobiegający  z przedpokoju.  chwilę później do pokoju wszedł Harry,a za nim niewieleniższy chłopak, z wielkimi okularkami na
nosie i spodniami w kratkę. białą koszulę , schowaną w spodniach podtrzymywały szelki. jednymisłowy zupełne przeciwieństwo Hazzy. dziwne. 
 - marcel poznaj Caroline. mieszka z nami od niedawna. - powiedział a ja uścisnęłam dłoń chłopaka. na pierwszy rzut oka był strasznie nieśmiały i zamknięty w sobie. wydawał się być też miły..


  - chcecie coś do jedzenia? - pyta Niall idąc w stronę kuchni. jest 23:25 a my oglądamy film xd
 - ja chcę kamapkę! - powiedział Zayn jak takie małe dzicko. uroczo.
 - a ty, Car? - zapytał Liam. pokręciłam głową na  'nie' .
 - ja już się położę, - powiedziałam kierując się w stronę pokoju Malika.           

 - Za.. Zayn... - powiedziałam cicho budząc Malika, światło wpadające przez okno na skutek uderzeń piorunów oświetlało jego idealną twarz.
 - tak? co się stało car? - odpowiedział na pół przytomny Malik.  
  - umm bo ten... ja się boje burzy i... mogłabym... - powiedziałam wzrokiem wskazując na niewielką przestrzeń obok Malika.
 - jasne! wskakuj. - powiedział i posunął się jak najbardziej mógł robiąc mi przy tym miejsce.  położyłam się . było tak cieplutko.  poczułam, jak Zayn obejmuje mnie ramieniem. nie protestowałam.
 - dobranoc car. - powiedział przytulają się do mnie. nic nie odpowiedzialam.

 Rano wstałam, Zayna obok mnie ni było. przekręciłam się na drugi bok. wzięłam telefon i popatrzyłam na zegarek. O KURWA JUŻ 10?! Na 8 miałam do szkoły! ... Eh ale chyba jak raz zrobię sobie wagary nic się nie stanie, prawda?

Zeszłam do kuchni. w całym domu pachniało czymś.... Emm... Co ładnie pachnie. Ale przecież chłopaki są w szkole. o Marcel XD
- Witaj, Car! - Zawołał wesoło. Był inny niż wczoraj. Był w samych dresach, a na głowie miał rozpuszczone loki, które zazwyczaj były spięte. na nosie miał te same " kujonki "
- Hej.. Marcel.. - Powiedziałam nieśmiało. Boże jaką on ma boską klatę.... 
- Głodna? - Zapytał i popatrzył na mnie uśmiechając się.
- nie..-powiedziałam. 
-Ale... przecież nie jadłaś nic od wczoraj, a Harry mówił, że nawet od śniadania, o ile je zjadłaś. 
- wiem ale... 
-Car czy chcesz mi o czymś powiedzieć? - Zapytał Marcel podchodząc bliżej mnie. Patrzyłam w jego oczy. 
- Nie. - Powiedziałam, odwróciłam się na pięcie i odeszłam. 

Weszłam do mojego pokoju i odrazy przebrałam się z piżamki w to . Zeszłam z powrotem na dół i nakarmiłam kiciura. 

- Emm miałabyś ochotę na spacer? - Zapytał Marcel.
- Jasne! - Powiedziałam pełna entuzjazmu. Złapałam moją kurtkę i już po chwili szliśmy przez średnio zatłoczony park. 

- O proszę! Czyż to nie brzt tego debila, Stylesa?! - Zapytał znajomy mi głos za nami. Tak, To był... 


***


<3 XD KOLEJNY ROZDZIAŁ XD 

Kto to może być? Hmm? Jakieś podejrzenia? Buziaki!


























































































































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz