weszłam do wanny z cieplutką wodą. brr nareszczie prywaość. siedziałamntak chwilę. gdy już się umyłam i ogarnęłam wyszłam z wanny i owinęłam się w ręcznik. świeżo umyte włosy przetarłam i zaplotłam w ręcznik. wyszłam z łazienki i poszłam do pokoju Zayna. odłożyłam swoje rzeczy i poszłam do salonu, gdzie wszyscy siedzieli. no tak, za niedługo przyjeżdża ten Marcel, czy jak mu tam. ciekawe, czy będzie podobny do Hazzy.
- wejdź. - usłyszeliśmy głos Hazzy dobiegający z przedpokoju. chwilę później do pokoju wszedł Harry,a za nim niewieleniższy chłopak, z wielkimi okularkami na
nosie i spodniami w kratkę. białą koszulę , schowaną w spodniach podtrzymywały szelki. jednymisłowy zupełne przeciwieństwo Hazzy. dziwne.
- marcel poznaj Caroline. mieszka z nami od niedawna. - powiedział a ja uścisnęłam dłoń chłopaka. na pierwszy rzut oka był strasznie nieśmiały i zamknięty w sobie. wydawał się być też miły..
- chcecie coś do jedzenia? - pyta Niall idąc w stronę kuchni. jest 23:25 a my oglądamy film xd
- ja chcę kamapkę! - powiedział Zayn jak takie małe dzicko. uroczo.
- a ty, Car? - zapytał Liam. pokręciłam głową na 'nie' .
- ja już się położę, - powiedziałam kierując się w stronę pokoju Malika.
- Za.. Zayn... - powiedziałam cicho budząc Malika, światło wpadające przez okno na skutek uderzeń piorunów oświetlało jego idealną twarz.
- tak? co się stało car? - odpowiedział na pół przytomny Malik.
- umm bo ten... ja się boje burzy i... mogłabym... - powiedziałam wzrokiem wskazując na niewielką przestrzeń obok Malika.
- jasne! wskakuj. - powiedział i posunął się jak najbardziej mógł robiąc mi przy tym miejsce. położyłam się . było tak cieplutko. poczułam, jak Zayn obejmuje mnie ramieniem. nie protestowałam.
- dobranoc car. - powiedział przytulają się do mnie. nic nie odpowiedzialam.
Rano wstałam, Zayna obok mnie ni było. przekręciłam się na drugi bok. wzięłam telefon i popatrzyłam na zegarek. O KURWA JUŻ 10?! Na 8 miałam do szkoły! ... Eh ale chyba jak raz zrobię sobie wagary nic się nie stanie, prawda?
Zeszłam do kuchni. w całym domu pachniało czymś.... Emm... Co ładnie pachnie. Ale przecież chłopaki są w szkole. o Marcel XD
- Witaj, Car! - Zawołał wesoło. Był inny niż wczoraj. Był w samych dresach, a na głowie miał rozpuszczone loki, które zazwyczaj były spięte. na nosie miał te same " kujonki "
- Hej.. Marcel.. - Powiedziałam nieśmiało. Boże jaką on ma boską klatę....
- Głodna? - Zapytał i popatrzył na mnie uśmiechając się.
- nie..-powiedziałam.
-Ale... przecież nie jadłaś nic od wczoraj, a Harry mówił, że nawet od śniadania, o ile je zjadłaś.
- wiem ale...
-Car czy chcesz mi o czymś powiedzieć? - Zapytał Marcel podchodząc bliżej mnie. Patrzyłam w jego oczy.
- Nie. - Powiedziałam, odwróciłam się na pięcie i odeszłam.
Weszłam do mojego pokoju i odrazy przebrałam się z piżamki w to . Zeszłam z powrotem na dół i nakarmiłam kiciura.
- Emm miałabyś ochotę na spacer? - Zapytał Marcel.
- Jasne! - Powiedziałam pełna entuzjazmu. Złapałam moją kurtkę i już po chwili szliśmy przez średnio zatłoczony park.
- O proszę! Czyż to nie brzt tego debila, Stylesa?! - Zapytał znajomy mi głos za nami. Tak, To był...
***
<3 XD KOLEJNY ROZDZIAŁ XD
Kto to może być? Hmm? Jakieś podejrzenia? Buziaki!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz