niedziela, 20 października 2013

Rozdział. XVII

Tak strasznie się teraz bałham. 
- Jakieś ostatnie życzenie? - zapytał Natchan. Nagle... Chłopak upadł na ziemie. 
- Co? - Zapytałam niedowierzając. Za chłopakiem stał Niall. Ręce miał zaciśnięte w pięści. Był wściekły... ale nie wiedziałam na kogo.. 
- Dziękuję...  - powiedziałam nieśmiało. 
- chodź. - rzucił obojętnie. poszłam za nim. przez drogę do domu prawie nie gadaliśmy. 
- Ej.. myślałam, że mnie nie lubisz. - Powiedziałam wreszcie. 
- kto tak powiedział? bardzo cię lubię. - Powiedział bez uczuć. 
- To czemu jesteś taki obojętny?
- Bo ty mnie nie kochasz. Nie chce okazywać słabości. - złamał się. 
- Ale.. -
- cicho. - Syknął. Szliśmy dalej w  milczeniu.


-Niall...
- Co Ruda? - Boże nienawidzę jak toś mówi do mnie RUDA!
- Nie mów do mnie ruda!- Wydarłam się na cały głos. Niall odwrócił się tylko do mnie, podszedł i stanął tak, że pokazywał swoją wyższość. 
- Będe cię nazywać jak mi się zechce, jasne? - Taki seksowny.. 
- Nie! - Powiedziałam, ale on miał to w dupie. szedł przed siebie w stronę domu. 

- Boże Caroline! Tak się martwiłem! - Wydarł Się na raz Marcel i Harry. Ach te braterskie więzi.
-  Już nigdy nie puszcze cie samej na spacer! - Wydarł się Zayn.
- No właśnie! - Przekrzyczał go Lou. Tylko Niall siedział cicho. On zawsze ma wszystko w dupie. 
- Widocznie niepotrzebnie. - Powiedziałam obojętnie i poszłam na górę. 

Rzuciłam się na łóżko i nie chciałam o niczym myśleć. Doszłam do wniosku, że Niall ma na wszystko wyjebane. Na mnie też. Przykro tak trochę. 
Zasnęłam.

'Ciemność. Nagle widzę małą ścieżkę światła.  Obraz staje się wyraźniejszy i ma więcej kolorów. Widzę dwoje dzieci - Chłopczyka w blond włosach i małą dziewczynkę  Tak świetnie się razem bawią. tak świetnie się dogadują. Są sobie tacy bliscy. 
- Skarbie chodź do domu! - Krzyczy mama chyba do dziewczynki. 
- Już idę! - Odkrzykuję mała.
- Muszę iśc. - mówi smutno do kolegi. 
- Zobaczymy się jeszcze? - Patrzy na nią wzrokiem pełnym nadziei . 
- Jasne! - Krzyknęła pełna entuzjazmu 5 latka. Dała buziaka blondynowi i odeszła. 

Mijały dni, tygodnie , miesiące i lata. Blondyn już podrósł , dziewczynka też, a on codziennie przychodzi na ten mały placyk zabaw z nadzieją, że ją zobaczy.
Nagle słychać pikanie, obraz się rozmywa. Zachwilę zostanie tylko znikome wspomnienie po śnie. '

Obudziłam się. na zegarku była już 7: 30. Spanikowana rzuciłam się na szafę i wybrałam strój do szkoły. Zrobiłam leciutki makijaż i bez śniadania wybiegłam z domu. Przed drzwiami zdążyłam jeszcze krzyknąć ' Pa Marcel! ' Bo inni już dawno byli w szkole. Dzięki chłopaki za obudzenie. Do szkoły doszłam w 30 minut, a to wystarczyło na spóźnienie. Weszłam do klasy... Każdy się dziwnie patrzył, a Zayn i Harry się śmiali. Posłałam w ich stronę zabójcze spojrzenie i usiadłam w swojej ławce. 



Przepraszam, że czekaliście tak długo, ale mi się komp zepsół i musi być naprawiany . Wszystko w nim będzie wymieniane i wg. będzie cały naprawiony. Raz na jakiś czas mój tata przynosi z pracy swojego służbowego kompa i to z niego dodaje teraz. jest 22:46 a ja postaram się napisać jak najwięcej części do przodu, żeby móc je wrzucać np. z tableta. Ci co mają tableta wiedzą jak się na nim pisze  :\ Na pewno nie mam zamiaru zawieszać bloga, bo to nie ma sensu. Obiecuje dodawać w miarę możliwości dość często. 
A poza tym patrzcie co znalazłam na ' polyvore' < ta strona co na niej robie te stroje > 
Co, a raczej kogo wam TO przypomina? XDD HYHY Dobranoc XD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz