piątek, 1 listopada 2013

rozdział XVIII

Lekcja była strasznie nudna, tym bardziej, że całą matmę myślałam o Horanie..
Zadzwonił dzwonek zbawienia.. Wszyscy jak zwierzęta rzucili się na drzwi. Żal. 

Szłam sobie spokojnie korytarzem rozmyślając o życiu. Nagle poczułam czyjeś zimnie ręce zaciskające się na moim nadgarstku, na tyle mocno, że syknęłam z bólu. 
- Au! - Krzyknęłam i gwałtownie zostałam wciągnięta do schowka na miotły. Jeszcze dłuższą chwilę byłam otumaniona. 
- Puść mnie ! - Krzyknęłam rozglądając się dookoła. Widziałam męską postać, ale nie mogłam oszacować, kim ona była, ponieważ było ciemno. 
- Puść mnie kimkolwiek jesteś! - Krzyknęłam jeszcze raz. Tym razem ktoś zatkał mu buzie rękom. 
- Zamkniesz te swoje malinowe usta, czy mam ci pomóc? - Powiedział lekko zachrypnięty głos. NATHAN! W jednej chwili zaczęłam się trząść ze strachu... Wiedziała, że już nikt mnie nie uratuje. 
- Nie bój się.. - Powiedział mi do ucha, stojący za mną brunet <?> . - Przecież ci nic nie zrobię... - Powiedział .
- No nie trzęś się tak! - Powiedział coraz bardziej zdenerwowany. 

Nagle nie wytrzymałam. Musiałam się wyrwać. Wyrwałam ręce z uścisku i wybuchnęłam płaczem. 
- Nathan JESTEŚ POJEBANY! - Krzyknęłam na cały głos mega wkurwiona. - Ty i ta cała twoja " Banda " NIENAWIDZĘ WAS! - Powiedziałam i wybiegłam z magazynku z następnie ze szkoły. Chciałam wykrzyczeć cały ten ból, to, że jestem taka słaba, bezsilna. 
popędziłam do domu. 

Po ok. 5 min dogi byłam w domu. WOW nowy rekord. 
Wpadłam Wkurwiona trzaskając drzwiami i wpadając d swojego pokoju. 
Po chwili usyszałam pukanie i niezwykle seksowny głos Marcela. 
- Caroline... Co się stało? - Zapytał ze smutkiem w głosie.
- NIC - Warknęłam wkurwiona. 

- Widzę.... - Otworzyłam drzwi i wpuściłam go do pokoju 

- MAM DOŚĆ TEGO, ŻE JESTEM TAKA SŁABA I BEZBRONNA!  - Wykrzyczałam wszystko, co mnie bolało. - MAM DOŚĆ TEGO, ŻE KAŻDY ROBI ZE MNĄ CO CHCE! Jakbym była chłopakiem tak bym sobie nie dawała! _ Powiedziałam splatając ręce na piersiach.
- Nie jesteś słaba! - Powiedział podają mi rękę. Odepchnęłam ją z jak największą siłą, a Marcel udawał, że go to boli. Kochany <3
- Ałła! Chciałaś mnie zabić?! - Wydarł się , ale po chwili wybuchnęliśmy śmiechem.
- Przestań! - Powiedziałam udając powagę. Serio to jest takie mega wkurwiające to poleganie na każdym i ta bezbronność... 

Zeszłam na dół. Byli tam wszyscy. 
- Hej... - Powiedziałam zaspana. Po tym, jak Marcel mnie pocieszał zasnęłam. Nie wiem ile spałam. 
- Co tam? - zapytałam spokojna.
- A u ciebie śpiąca królewno  Co to się w szkole stało, że się zerwałaś z 4 lekcji? - Zapytał Zayn przypominając mi o moich słabościech i Nathanie. 
- Nie.. Nie ważne. - Powiedziałam i odwróciłam się patrząc na zegarek. Była 20. Odwróciłam się z powrotem do chłopaków, kiedy moje oczy napotkały czekoladowe tęczówki. 
- mi nie powiesz? - Zapytał Zayn muskając włosami moją szyję. przeszedł mnie dreszcz. Przyjemny dreszcz. 
- Zayn... - Jęknęłam cicho. 
- Tak? - Szepnął mi do ucha. Jego oddech drażnił moją wrażliwą skórę. 
- Zayn odsuń się... - Zaprotestowałam czując się niezręcznie. Każdy się na nas patrzył... Łącznie z Niallerkiem... 


***

ej czego teraz nikt nie komentuje? Mam wrażenie, że się obraziłyście się.. 
A po drugie odzyskałam kompa <3 Rozdziały będą się dodawać 2 - 3 razy w tygodniu. Sądzicie, że to mało? Albo wręcz wystarczająco? Komentujcie ! 

1 komentarz:

  1. dodawaj częściej bo chcę go czytać ;3 zajebisty on jest <3 chciała bym poznać ciąg dalszy i żeby był dłuższy bo lubie czytać oczywiście jak byś mogła pisać ja cię nie zmuszam <3

    OdpowiedzUsuń