- Niall! Caroline przyszła się przywitać. - Powiedział Liam przerywając ciszę.
-Co?! Co ona tu robi?! - Zapytał wyraźnie sfrustrowany Niall.
- Ona.. ma pokój na górze... - Powiedział Liam.
- Co?! - powiedział widocznie zdziwiony Niall. - A kto niby tak zarządził?! - krzyczał. Boże czego on mnie tak nie lubi?! Oczy w jednym momencie mi się zaszkliły a po policzku spłynęła jedna łza. starałam się nie płakać i nie okazywać bólu jaki sprawia mi Niall swoją obojętnością względem mnie.
- No.. my z chłopakami... wszyscy się ucieszyli... - bronił mnie Liam.
- A mnie się ktoś o to zapytał?! - Mówił blondyn.
- No nie... ale masz coś przeciwko? - Zapytał już złym tonem Liam.
- Ta.. TAK! Mam! - Powiedział blondyn. na te słowa łzy bez mojego pozwolenia zaczęły spływać mi po policzkach.
- Prze.. przepraszam! - Krzyknęłam i wybiegłam z pokoju wprost do łazienki, która była koło schodów.
* Oczami Nialla. *
- Ta.. Tak! Mam! - Krzyknąłem. Serce mi pękało, ale nie mogę okazywać słabości do jej pięknych, ognisto-rudych włosów, śnieżnej cery.. brązowych oczu... STOP! Car się rozpłakała.
- Przepraszam! - rzuciła i wybiegła z pokoju. Co ja najlepszego narobiłem ?!
- Niall jesteś jakiś hamski i tępy od kilku dni! Co się z tobą dzieje?! - Krzyczał na mnie brunet.
- Nie drzyj się frajerze! Sam nie jestem z siebie dumny! - Krzyknąłem, a Liam patrzył na mnie zły.
- Przepraszam. - Powiedziałem patrząc w ziemię.
- Może... idź do niej i ją... -
-Nie! - Przerwałem mu. Nie mogę do niej pójść.
- Czemu?.. -
- Bo Nie! - Powiedziałem krótko i odwróciłem się do szatyna plecami. Myślałem, że zaraz się na mnie rzuci... * Oczami Liama *
Jaki on jest kurwa głupi!Debil. Sam pójdę i ją przeproszę za niego. Wyszedłem z pokoju i poszedłem w stronę łazienki z której dochodziło ciche szlochanie.
- Carlorine... - Powiedziałem pukając. - Wpuścisz mnie? - Zapytałem jak naj czulej umiałem.
- Nie. - Odpowiedziała sucho.
- No.. Proszę - Powiedziałem. W jednym momęcie drzwi się otworzyły. Na pralce siedziała czerwona od łaz, rozmazana Car.
- Bozie ;...; - Powiedziałem, a ona podniosła oczy i spojrzała na mnie.
- Kochasz go? - kontynuowałem.
- Ta.. Tak..Chyba tak.. Nie wiem. - Powiedziała.
***
:< Nikt nie komentuje, nikt nie czyta. *Smuteczek*
2 Kom- NEXT.
Świetne <3 :*
OdpowiedzUsuńPisz dalej jest super ;*
OdpowiedzUsuń