- Nathan?! - Zapytałam zaszokowana, ale on to zignorował.
Nat podszedł do Marcela i zaczął go szarpać.
- Zostaw go! - Krzyczałam i próbowałam go odepchnąć jednak nie miałam na tyle siły.
- Nathan Proszę! - Krzyczałam, a po moich policzkach spływały łzy. W końcu Nathan popchnął Marcela tak, że spadł na ziemię, a mnie złapał za nadgarstek i zaczął ciągnąć w stronę jakiegoś ciemnego zaułka. Wyrywałam się, ale bez skutku. Ciągnął mnie chwilę między jakimiś budynkami. Chwilę później pchną mnie i upadłam na ścianę. Chłopak stał chwilę nade mną przytrzymując mi nadgarstki.
- Jesteś taka piękna jak płaczesz, jak się złościsz.. - Mówił patrząc mi w oczy. Wykorzystując sytuację kopnęłam go w kroczę. Zaczęłam biec w przeciwną stronę. Już miałam wybiec, kiedy na kogoś wpadłam.
- A gdzie to się wybierasz? - Złapał mnie i przytulił do siebie, abym nie mogła uciec. Maks? tak, to chyba był Max. Po chwili oddał mnie w ręce Nathana, a ten patrzył na mnie wściekły.
* Oczami Marcela *
biegłem w stronę domu. Musiałem coś zrobić. Wpadłem do domu zachaczając o futrynę drzwi. Z nosa leciała mi krew, ale to nie jest teraz ważne.
Wpadłem do salonu, gdzie siedzieli wszyscy.
- Marcel? Co się stało? - Zapytał Liam, a wszyscy patrzyli na mnie pytająco.
- Byliśmy z Car w parku, kiedy napadł nas Nathan i reszta i... -
- Gdzie ona jest?! - Wydarł się Harry wstając jak na komendę.
- No waśnie Nathan ją gdzieś wziął! - Krzyknąłem. Zapadła cisza.
- Zabije go! - Powiedział pod nosem Niall i wybiegł z domu. jeszcze nigdy nie widziałem go aż tak wkurwionego.
* Oczami Car * - Puść mnie... - Mówiłam błagalnie. Siedziałam oparta o ścianę w jakimś wielkim magazynie, lub czymś takim. Strasznie się bałam.
- Nie. - Powiedział z głupim uśmieszkiem Nathan.
- Czego właściwie ode mnie chcesz? - Zapytałam drżącym głosem. Łzy spływały po moich policzkach.
- Ja? Ja chcę zemsty. Chcę się zemścić na Harrym. - Powiedział.
- A co ja do tego mam? - Zapytałam nie rozumiejąc.
- Po prostu jesteś dla niego bardzo ważna. Bo.. Kiedyś miałem dziewczynę. Kochałem ją ponad wszystko, ale oczywiście pan Styles, korzystając ze swojej popularności musiał się z nią przespać. - Mówił, a w jego oku widać było łezki.
- A teraz ty za to cierpisz. Życie jest takie Nie fair. - Powiedział i wyciągnął w moją stronę nóż. O boże ja nie chcę umierać... - Mówiłam sama do siebie. Tak strasznie się teraz bałam...
***
Jakie emocje XD Jak na zbieraniu PORŻECZEG XD A na koniec taki chamski fotoszop XD
OMG *.* Boski rozdział dodaj nowy <3
OdpowiedzUsuńdaj następny :D
OdpowiedzUsuńKurde no daj ten następny rozdział bo nie wytrzymam xD
OdpowiedzUsuń