niedziela, 1 grudnia 2013

#29

-ale Niall... - mówiłam, a raczej skomlałam ogarnięta przyjemnością. 
 -przestań! - ocknęłam się. - jestem na ciebie tak kurewsko zła!- wykrzyczałam zgodnie z prawdą. łzy spływały mi po policzkach kapiąc na łóżko. blondyn patrzył prosto w moje oczy. Jego bipolarność  doprowadzała mnie do szału, ale było w nim coś pociągającego. coś, co działało na mnie jak magnes. 
 - przepraszam. - Wyszeptał. w jego głosie była rozpacz.
 Nie wiedziałam co powiedzieć. Miałam mieszane uczucia. z jednej strony jestem na niego wkurwiona, ale z drugiej to mój Horanek i po części to moja wina...
 - Ja ... ja po prosto... boje się, że nie dorównam Malikowi... - mówił wahając się.
 - przestań. kocham cie. - powiedziałam prawie niesłyszalnie.
 - ja ciebie też. Uwierzysz mi, jak obiecam, że to był ostatni raz? - zapytał niepewnie. muszę być bardziej... jak Horan, Bardziej buntownicza.
 - Tak.. - powiedziałam. 

 * następnego dnia ,a  raczej wieczora. *

 cały dzień minął nam spoko.
 - słuchajcie! - krzyknął Louis wbiegając do salonu, gdzie każdy siedział. 
 patrzyliśmy na niego z miną ' wtf?'
 - Eleonor urządza imprezę i idziemy! - powiedział. zapadła niezręczna cisza. 
 - nie idę. - powiedziałam i wyszłam z pokoju.nie wiem, co mnie ugryzło. Nie miałam ochoty iść. tak jak przypuszczałam Niall poszedł za mną.
 - dlaczego nie chcesz się zabawić? - Zapytał wchodząc za mną do pokoju. Zamknął za sobą drzwi i usiadł na łóżku. Ręce skrzyżował za głową. 
 - nie wiem. -Powiedziałam odpowiadając na jego pytanie.
 - No weź Ruda! Będzie fajnie! - Mówił prosząco.
 - Nie mów na mnie ruda! - mówiłam przez zaciśnięte zęby.
- Bo co? - 
- Bo mnie to wkurwia! - Krzyknęłam, a on złapał mnie za rękę. Po chwili leżałam na nim, a on na łóżku. 
- Nienawidzę cię. - powiedziałam i musnęłam jego usta moimi. - Tak bardzo cię nienawidzę. - mówiłam pogłębiając pocałunek. 
Jego ręce wślizgnęły się pod moją koszulkę, przenosząc się na plecy. Jeździł nimi wzdłuż. Pocałunkami przeniosłam się na obojczyk blondyna.
- Kocham cię Rudzielcu. - Jęknął . 
- Ja ciebie też. - 
Taka magiczna chwila... Szkoda tylko, że ktoś musiał ją zepsuć. 
Usłyszeliśmy ciche pukanie. 
- Nie przeszkadzam? - W drzwich ujrzeliśmy najmniej oczekiwanego gościa... 


** 
Coraz gorsze te rozdziały ;=;



1 komentarz: