Żegnajcie kochane wakacje . Uhh mus to mus.Wstałam, poszłam do łazienki, umyłam zęby przez chwilę podziwiając moje ognisto-rude włosy. Są wyjątkowo ładne. Wbiłam do kuchni i otworzyłam lodówkę. Ale pustki ;o. No cóż. dzisiaj bez śniadania . Poszłam do mojego pokoju, stanęłam przed szafą i zaczęłam w niej grzebać. Nagle usłyszałam miałczenie. To mój kotek, Molly. Jak ja go uwielbiam. Zostawiłam na chwilę nierozstrzygniętą sprawę mojego ubioru i podążyłam w stronę kuchni. Wyciągnęłam wczorajszy obiad - rybę - i dałam kiciusiowi, po czym znów wróciłam do szukania ubrań. Ubrałam się zwyczajnie, < http://www.polyvore.com/cgi/set?id=91917843&.locale=pl > A włosy spięłam w kok. Spakowałam najpotrzebniejsze rzczy, pożegnałam się z pupilkiem i wyszłam.
To był mój pierwszy dzień w liceum. I znowu pierwszoklasista. Przenieśli mnie o rok wyżej do klasy. nie wiem do końca czemu, ale co tam.
Szłam ok. 15 min. Weszłam do klasy, a tam jak w każdej innej szkole. Lansiary, Ginbusy, Kujony & Lizusy i odmieńcy. Ciekawe gdzie ja będę ( XD ) .
Ściany były pastelowo zielone, do tego ciemna tablica i biurko z jasnego drewna. Białe płytki i ciemne ławki. Peełno kwiatków. Po środku klasy na ławce siedzi wysoki brunet . Wokół niego stoi 4 innych równie pięknych gości. Jeden blondyn, o ile się nie mylę farbowany, drugi szatyn i dwóch brunetów, w tym jeden z burzą loków na głowie.
Gdy chciałam zamknąć drzwi zawiał wiatr i drzwi trzasnęły. Czułam na sobie spojrzenia całej klasy. Byłam nieco skrępowana. Po chwili wszystko wróciło do normy. Siedziałam z jakąś dziewczyną. Miała ona piękne, jasnobrązowe, lekko falowane włosy. Zadzwonił dzwonek. Każdy znalazł się w swojej ławce.
- Hej. Mam na imię Natalie, a ty? - Zapytała moja partnerka z miłym uśmiechem.- Caroline. Miło mi - Odpowiedziałam.
Zaczęła się lekcja. Chyba.. Chyba przyroda.. Nie pamiętam ( XDD )
Profesor coś tłumaczył, coś omawiał, a ja byłam zapatrzona w blondyna z ławki obok. Siedział on z wysokim brunetem.
Nagle zadzwonił dzwonek. Woow , szybko. Ale lepiej dla mnie.
* 3 lekcje potem *
Nadeszła pora na lunch. Boże ja tutaj nikogo nie znam.
Wzięłam sobie kanapkę i Colę. Gdy tak sobie szłam słychałam śmiech i czułam na sobie wzrok tych bogatych i rozpuszczonych Kurw. Nagle na kogoś wpadłam.
-Jak cho... - Spojrzałam w górę. To był ten wysoki brunet. Awww .. - Przepraszam, niezdara ze mnie.
- Nic nie szkodzi. A tak pro po jestem Louis. - Przedstawił się słodko, z brytyjskim akcentem.
-Caroline, ale każdy mówi mi Car. - odpowiedziałam.
- Ładne imię. Może usiądziesz z nami? - Zapytał, a ja się zarumieniłam.
- Z chęcią, ale nie będe przeszkadzać? No wiesz.. takie dziwadło jak ja.. - powiedziałam i popatrzyłam się w ziemie.
- och przestań. Choć. - Powiedział i pociągnął mnie za ręke. Chwile po tym byliśmy już przy stoliku.
- To jest Niall, - pokazał na uroczego blondyna, - to Zayn - Pokazał na szatyna, a ten pomachał rękom od niechcenia. - to Harry - Pokazał na chłopaka z burzą loków. Harry uśmiechnął się uroczo pokazując przy tym białe ząbki i niezwykle seksowne dołeczki. - A to Liam. - Powiedział i pokazał na Brązowookiego ślicznego bruneta, a ten wstał i pocałował mnie w rękę. Zarumieniłam się. - To jest Daniele - Pokazał dziewczynę z przecudownymi, falowanymi włosami, - To Elaonor - pokazał na śliczną brunetkę, - a To Perrie, ale mów na nią Pezz. - Pokazał na blondynkę.
- Ludziska, to jest Caroline, ale mówcie jej Car.
Każdy się przywitał i zaczęła się rozmowa. wszyscy wydawali się być tacy mili. Rozmawiali sobie o czymś tam a ja marzyłam o malinowych ustach Nialla, O Melodyjnym głosie Louisa, o cudownych lokach Harrego, o umięśnionej klacie Liama i o ... *nieważne* Zayna. Oni są tacy idealni.. Z zamyśleń wyrwał mnie głos Zayna.
- A ty Car? -
- co? Przepraszam, zamyśliłam się. jakie było pytanie?
- Skąd jesteś?
- z Mulingar.. a raczej z okolic.
- O! To tak samo jak Niall. - Wtrącił się loczek.
- No - Dodał Niall.
- A kim jest twój tata.. no wiesz z zawodu? - Zapytał blondyn.
- Mój tata .. on.. on nie żyje.. Został zamordowany na moich oczach jak miałam 5 lat.. - powiedziałam a łzy napełniły moje oczy.
- Prze.. Przepraszam. - powiedział.,
- Nie no spoko. Sorka na chwilkę.- powiedziałam o wstałam od stołu . szłam w kierunku toalety.
- Car! Car! poczekaj! - Krzyczał Blondyn. - Ja cię strasznie przepraszam. - Powiedział wchodząc za mną do toalety.
- Niall to damska łazienka.
- trudno. Chcę cię przeprosić. Nie powinienem..
- nic się nie stało.- powiedziałam i się odwróciłam do lusterka. Nagle poczułam ręce na biodrach. Poczułam się troszkę niezręcznie. Odwróciłam się.
- Niall co ty.. - nie dokończyłam, bo blondyn zatkał mi usta pocałunkiem. byłam w lekkim szoku.
***
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz