-Prze... Zayn?! - Zacięłam się w połowie zdania... Zayn miał całą twarz w siniakach, a z wargi leciała mu krew. Szedł z kapturem na głowie.
- C-Co ci się... - Nie dokończyłam.
- No co? - Warknął zły. - nic mi nie jest. - powiedział obojętnie.
- Zayn ty krwawisz! - Mówiłam wciąż przerażona.
- Jakby kogoś to obchodziło.
- Zayn przestań! co się stało?-
- Pobiłem się.
- No to wiem, ale o co? z kim?
- Nie ważne.
- POWIEDZ! - Nalegała.
- Nie! - Krzyknął. Popatrzyłam na niego poważnym, ale za razem troskliwym wzrokiem. Czyżby Malik był na mnie wkurzony?
- A poza tym idź pilnuj swojego blondaska! - Krzyknął i poszedł w przeciwnym kierunku. Zrezygnowana ruszyłam w stronę domu.
* Niall *
- Czym się tak denerwujesz, Horanku? - zapytała Jade.
- No bo Caroline jest zazdrosna. - Powiedziałem patrząc w ziemię.
- Nie powinna być. Związek powinien być oparty na zaufaniu. W przeciwnym wypadku on nie ma przyszłości. - Mówiła, a ja ją słuchałem uważnie. Położyła rękę na moim ramieniu.
- Przepraszam. - Powiedziałem spychając jej rękę . poszedłem do łazienki i przemyłem twarz wodą.
Gdy już ją osuszyłem ręcznikiem spojrzałem w lustro. W drzwiach stała Jade.
- Muszę iść. - Powiedziała .
- spoko. Odprowadzić cię?
- Nie nie trzeba. - nie nalegałem. Odprowadziłem ją do drzwi tym samym mijając wkurzoną Car.
- Coś taka wkurwiona? - Zapytałem rudą.
- Spotkałam Zayna. - Posłałem jej ostrzegawcze spojrzenie. - Był cały... posiniaczony. -
- Jak to? co się stało? - Zapytałem. Szczerze? średnio mnie to interesowało. Ostatnio cały czas słyszę tylko Zayn to, Zayn tamto.
- A jak tam u tej twojej lafiryndy? - Zapytała akcentując słowo 'lafirynda'
- Nie jest moja. A poza tym nie powinnaś być zazdrosna. Jade mówiła, że związek powinien oparty być na zaufaniu, bo inaczej nie ma sensu. - Powiedziałem.
- Aha. No przecież ona wie lepiej. - Caroline zaczyna mnie już trochę wkurzać. Powiedziałem, że nic nie ma między mną a Jade, Więc nic między nami nie ma.
- Boże Caroline przestań! - Powiedziałem stanowczo uderzając pięścią w szafkę nocną.
- Mam przestać? - Powiedziała ...
***
Oj będzie się działo w następnym <3
Kocham was <3
- Przepraszam. - Powiedziałem spychając jej rękę . poszedłem do łazienki i przemyłem twarz wodą.
Gdy już ją osuszyłem ręcznikiem spojrzałem w lustro. W drzwiach stała Jade.
- Muszę iść. - Powiedziała .
- spoko. Odprowadzić cię?
- Nie nie trzeba. - nie nalegałem. Odprowadziłem ją do drzwi tym samym mijając wkurzoną Car.
- Coś taka wkurwiona? - Zapytałem rudą.
- Spotkałam Zayna. - Posłałem jej ostrzegawcze spojrzenie. - Był cały... posiniaczony. -
- Jak to? co się stało? - Zapytałem. Szczerze? średnio mnie to interesowało. Ostatnio cały czas słyszę tylko Zayn to, Zayn tamto.
- A jak tam u tej twojej lafiryndy? - Zapytała akcentując słowo 'lafirynda'
- Nie jest moja. A poza tym nie powinnaś być zazdrosna. Jade mówiła, że związek powinien oparty być na zaufaniu, bo inaczej nie ma sensu. - Powiedziałem.
- Aha. No przecież ona wie lepiej. - Caroline zaczyna mnie już trochę wkurzać. Powiedziałem, że nic nie ma między mną a Jade, Więc nic między nami nie ma.
- Boże Caroline przestań! - Powiedziałem stanowczo uderzając pięścią w szafkę nocną.
- Mam przestać? - Powiedziała ...
***
Oj będzie się działo w następnym <3
Kocham was <3
oooo takk <3 omomomom nie moge doczekac się następnego xxd
OdpowiedzUsuń